środa, 26 czerwca 2013

Rozdział 32

Oczami Patricii

Nie mogłam usnąć.Nie tylko z tego powodu że spałam z Eddim w jednym łóżku i było miejsca-ale było do wytrzymania.Wstałam z łóżka-była pełnia.Może to dlatego nie mogłam zasnąć...Nie wiem na prawdę nie wiem.Na stole leżał mój telefon.Sprawdziłam która była godzina.Była 23:36.Spojrzałam na łóżko Fabiana-Nina leżała obok niego.Tak samo Amber.Czułam że Eddie też nie śpi ale nie chciałam go budzić.Wtuliłam się w poduszkę i próbowałam zasnąć.Bez skutku.Nie dało się.Po chwili poczułam jak zaczęła boleć mnie głowa.Siedziałam parę minut na łóżku z myślą że ból ustanie.Niestety...byłam zmuszona pójść na dół po tabletkę.od niechcenie ubrałam kapcie i wyszłam z pokoju.Prawie się poślizgnęłam.Gdy wreszcie dotarłam do jadalni po upragnione tabletki zauważyłam na szafce jakiś?....znak.Nie miałam zielonego pojęcia skąd się wziął,co tu robi.od kiedy tu jest i najważniejsze CO TO ZA SYMBOL?Przypominał on jakieś kółko z okiem w środku .Podeszłam bliżej niego aż nagle poraziło mnie bardzo jasne światło.Momentalnie zamknęłam oczy i zakryłam je ręką.Po chwili nie mogłam ich
otworzyć.Dopiero po około 2 minutach otworzyłam je.Nie na długo bo zaraz poczułam jak ktoś oblał mnie jakimś spirytusem czy sokiem cytrynowym.Znaczy tak podejrzewałam bo czy tak strasznie mnie piekły.Zaczęłam płakać-nie wytrzymałam.Tak właśnie piekły mnie oczy.Nie zdążyłam się jeszcze ogarnąć po tym bólu a już po chwili od tego wydarzenia poczułam mocny cios w brzuch.To nie było zwykle walnięcie pięścią czy nogą-było gorsze.Zadawane z takim bólem jakby ktoś mnie po prostu nienawidził.Upadłam na ziemię.Zaraz poczułam kolejny mocny cios w nogi i znowu w brzuch.Czułam że już niedługo nie wytrzymam.Usłyszałam jak ktoś schodzi do mnie.Dalej już nie poczułam kolejnego ciosu.Ale oczów dalej nie mogłam otworzyć

Oczami Eddiego

Zaniepokoiłem się kiedy się obudziłem i zobaczyłem że Gaduły nie ma obok mnie.
-Przecież ona nie mogła się beze mnie ruszać.Mogli jej coś zrobić.Znaczy Arwen by mogła-pomyślałem.Wykrakałem wszedłem do jadalni i zauważyłem Patricię leżącą na ziemi.
-Gaduło,co się stało?
Nic nie odpowiadała tylko zaczęła kaszleć.Strasznie kaszlała.jakby ktoś ją uderzył w brzuch czy coś takiego
-Odezwij się!
Dalej milczała.Miała zamknięte oczy
-Ty lunatykujesz?
Pokiwała przecząco głową i pokazała mi swój brzuch.Był poczerwieniały.Zapomniałem że ona dalej kaszle.Nalałem jej szklanki wody którą błyskawicznie wypiła.
-To chyba Arwen.Dobrze że przyszedłeś...nogi tak samo mnie bolą-powiedziała
-A oczy?
Patricia opowiedziała mi wszystko o tym symbolu i tym ,,zamachu".
-Chodźmy już.
Razem z Pat poszliśmy do mojego pokoju.Dałem jej krople do oczów.A później położyła się spać..Gaduła błyskawicznie usnęła.To dobrze.Po chwili już cała Sibuna wiedziała o tym co się dowiedziałem.
-Ale przecież Arwen..ona nie może tylko przez sen?-zapytał Fabian
-No nie wiem.Też tak myślałem
-Nino co to za książka?-zapytała Amber
-To książka historyczna od Sary.Nawet nie wiem po co mi ona -powiedziała i zaczęła oglądać kartki.
-Patrzcie!Tu pisze coś o Arwen-powiedziała Amerykanka
-,,Arwen czyli sługa Izydy.Zbiera dla niej Osioronów i jego wybrankę na zemstę na Ozyrysie.Na Osioronów poluje przez sen a na wybrankę w inny sposób:powoduje u niej jakiś ból fizyczny lub psychiczny np;Ból nogi,ból głowy a powoduje to że wybranka oddala się od Osiriona.Dlatego właśnie robi to w nocy.Gdy wybranka jest sama oślepia ją i później zadaje cios w brzuch lub coś innego.jedynym sposobem by ją powstrzy...
-O nie urwane!-powiedziała Amber
-No co my teraz zrobimy?-zapytałem
Po chwili usłyszeliśmy Patricię która bardzo szybko oddychała.Obudziła się i miała zamknięte oczy i znowu kaszlała.Dałem jej wody.Napiła się małego łyka i szklanka wyślizgnęła jej się z ręki prosto na kołdrę.Otworzyła oczy.W jej czarnych oczach zobaczyłem....Arwen.

Taki wyszedł rozdział.Dziwny.Kończą mi się pomysły.jak ktoś jakiś ma niech napisze.Może skorzystam.Proszę o komentarze <3


wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdział 31

Oczami Patricii

-WoW Nino!-powiedziałam
-Oj tam,oj tam.Amber wchodź do tunelu-powiedziała Amerykanka
-A dlaczego ja?-zapytała Amber
-Booooo jesteś najchudsza
-Okej...
Amber próbowała wejść do tunelu.Niestety jej się nie udało.
-Nie zmieszczę się
-Nikt nie jest chudszy...-stwierdziłam
-No fakt.
Cała Sibuna myślała nad tym jak dostać się do tubelu.Nawet Fabian nie mógł niczego wymyślić.

Oczami Eddiego

Wszystko było fatalne.Nic nie pamiętałem.Nikogo nie znałem.Po głowie chodziło mi tylko jedno imię:,,Patricia".Nie wiedziałem dlaczego,skąd,Tak jakoś.Znałem i ufałem tylko Arwen.Kontaktowałem się z nią tylko przez sen.Tak było też tej nocy.Arwen nic mi nie robiła.Kazała mi tylko np oblać czymś Marę itp.
-Widzę że przyszedłeś Osirionie...-powiedziała Arwen
-Witaj pani-powiedziałem u uśmiechnąłem się
-Dobrze wypełniałeś moje początkowe polecenia.Teraz zaczynamy naszą zemstę na Ozyrysie.
-A więc co mam zrobić?
-Widzisz tą dziewczynę?-powiedziała i wskazała palcem na znajomą mi twarz.
-Tak
-To dobrze.To Patricia-twoja była dziewczyna.Koleżanka.
Wtedy nagle mnie oświeciło.
-I co mam zrobić?
-Otóż.Ze względu że to wybranka twojego serca potrzebujemy jej do naszej armi.Jedynie ty możesz ją uśmiercić.Sparaliżujesz ją i przyprowadzisz ją do mnie.Jasne?
-Nie
-Ty się chyba nie słyszysz!!Jesteś pod moim urokiem i masz mnie słuchać.Rozumiesz?
-A ja chyba nie muszę się powtarzać.N-I-E zrobię tego
-Niedobrze czynisz sprzeciwiając się mi.Pożałujecie oboje.Na początku zacznę od wybranki.
Arwen zaczęła coś mamrutać pod nosem.Miałem wątpliwości co do tego czy to przypadkiem nie robi krzywdy Pat bądź czy ta wariatka nie rzuca na nas klątwy.Próbowałem się ruszyć-nie mogłem.Byłem obezwładniony.Dopiero po chwili poczułem jak ktoś mnie budzi.
-Fabian!!-
-yyy Eddie-powiedział i sztucznie się uśmiechnął.Myślał że dalej jestem pod władzą Arwen.
-Fabian ja już wszytko pamiętam.Uwolniłem się od niej
-Tak no to w takim  razie mam 2 z historii.
-Co mam zrobić żebyś mi uwierzył!?
-Pokaż rękę.Zaraz wracam-powiedział i wyszedł
Po chwili do mojego pokoju weszła ta hipiska-Willow
-Willow?Mogłabyś sprawdzić jego aurę?-zapytał Fabian
-Aurę? Pewnie-odpowiedziała
-Daj rękę-powiedziała i zaczęła jeździć mi palcem po żyle,wszystkich palcach i nadgarstku
-Czysta.Nic mu nie jest-stwierdziła hipiska
-Na pewno?
-Tak.Muszę iść cześć
-Eddie:nawet nie wiesz jak się cieszę że..-nie dałem mu dokończyć bo przypomniałem sobie o Patricii
-Patricia!
-Aaa stęskniłeś się za nią.Przebywa z Amber i Niną w tajemniczym pokoju.chodź stary po drodze ci wszystko opo...
-To nie o to chodzi.Szybko prowadź!-powiedziałem
Po drodze opowiedziałem Fabianowi o klątwie.A on opowiedział mi o nowym wnętrzu.Po paru minutach już byliśmy na miejscu.Ujrzałem Patricię
-Fabian!!Co on tu robi!?
-Spokojnie Patricio on jest sobą!
-Opętał cię!
Aby Patricia mi uwierzyła zacząłem opowiadać wszystko na jej temat.Po chwili na jej kamiennej twarzy pojawił się uśmiech.
-Eddie!!To ty!-zakrzyczała i mnie przytuliła
Po chwili przywitałem się z Wybraną i Amber.
Opowiedziałem też wszystkim o tym co powiedziała mi Arwen.Nie zdążyłem bo zaczął do nas zbliżać się okropny pająk.
-To chyba o tym ona gadała-powiedziała przerażona blondynka
Bez wahania przytuliłem Patricię a  pająk znikł.
-Tak Eddie! Pat jest twoją wybranką więc dopóki jesteś w jej pobliżu nic jej nie grozi.Bądź przy niej-powiedział Fabian
Z jednej strony cieszyłem się że teraz będę cały czas przy Patricii Ale z drugiej...grozi jej niebezpieczeństwo.
-Chodźmy już-powiedziałem i przytuliłem Patricię.
Później zjedliśmy kolację wszyscy siedzieliśmy w naszym pokoju.Fabian wyczytał że Arwen rzuciła klątwę na wszystkich w to wmieszanych-czyli Amber,Ninę,mnie,Patricię,Fabiana.Joy chyba nie.
-Czyli że każda z nas ma swojego obrońcę?-zapytała Nina
-Na to wygląda.Z tego wychodzi że ja chronię ciebie.Alfie chroni Amber a Patricii strzeże Eddie.
-Musimy się trzymać razem.Mamy 2 łóżka wolne-powiedział Fabian.
-A po co łóżka?Przecież możemy spać razem.My jesteśmy już przebrane-powiedziała Amber i położyła się obok Alfiego.Nina obok Fabiana a Patricia obok mnie.Czułem się bardzo szczęśliwy.Dałem  jej buziaka na dobranoc i próbowałem usnąć.


Taki rozdzialik <33Beznadziejny.Miały być 2 wiec są.



Rozdział 30

Oczami Niny

 -Szybko Fabian!!Przykładaj jeszcze raz!-krzyczała Amber
-Nie da rady..
-Daj to Ninie-powiedziała spokojnie Patricia
Sama nie wiedziałam dlaczego ale postanowiłam dalej słuchać.
-Ale po c..-nie dokończył Fabian bo Patricia wyrwała mu z ręki wisior i dała mi go
-przykładaj,szybko!
Zgodnie z rozkazem Patricii spełniłam polecenie.Gdy przyłożyłam oko Horusa do symbolu błyskawicznie pojawiło się przejście.Bez wahania cała Sibuna weszła do jego wnętrza.
-Wow.To jest jak wnętrze Roberta Patisona.A raczej jego piwnicy-powiedziała Amber
-Amberr...mamy teraz ważniejsze sprawy-powiedziałam
-No to szukajmy czegoś.-powiedziała Patricia
-Chwila...Patricio skąd wiedziałaś że tylko Nina może otworzyć to przejście?-Zapytał Fabian
-Tak  myślałam.Bo to Nina jest Wybraną i chyba tylko jej wisior się słucha.
-Aha Okej.Szukajmy
-Ale czego?Tu wszystko jest białe i jest tylko jedna brązowa deska na jakiś drzwiach.
-No nie wiem.Szukajmy!-powiedziała Patricia z nadzieją której już chyba każdy nie miał.
Amber szukała czegoś przy tej desce,Fabian razem ze mną na ścianach,Patricia na podłodze.
-A gdzie Alfie?-Zapytałam
-On został w kozie bo rzucił w Victora kanapką.-powiedziała Amber
Wszyscy szukaliśmy czegoś chyba z 30 min.Po chwili Amber zakrzyczała:
-Sibuna.Chodźcie tu!!!Tu coś jest!
Wszyscy podbiegli do blondynki która wskazywała palcem na deskę.
-Amber?Tu nic nie ma...-powiedziała Patricia
-Ale jak to...było .-odpowiedziała Amber
-Masz jakieś złudzenia-powiedział Fabian
-Przysięgam że coś tu było...
-Amber...
Po tym całym zamieszaniu wszyscy postanowiliśmy wrócić do swoich zajęc-szukania czegoś czego nawet chyba nie było.
-Znowu.Wszyscy stójcie!!-zakrzyczała Amber
-Co znowu?
-Ten symbol...
-Och Amber.
-Ej patrzcie ona ma rację.
Wszyscy po kolei prócz Patricii ruszyli się ze swoich miejsc.Kiedy Patricia się ruszyła symbol znikł.
-Wróć na swoje miejsce.-powiedziała Amber
Zgodnie z poleceniem blondynki Patricia spełniła rozkaz.
-Pojawił się znowu!!!-zakrzyczała podekscytowana Amber
-Amber uspokój się.Tylko spokój cię ratuje-powiedziała Patricia
-Fabian połóż tam swoją torbę-powiedziałam
Fabian spełnił moje polecenie.
-Okej Patricio możesz się ruszyć-powiedziałam
-No dobra tylko teraz jak mamy znaleźć coś co by tu pasowało?-zapytał Fabian
-Kamień.Jakiś.Dowolny-powiedziała niepewnie blondynka
-Amber!Ty wiesz ile jest na świecie kamieni?-powiedziała Patricia
-No dużo.Chyba...
-To musi być coś...Coś magicznego!-powiedział Fabian
-Ale skąd to weźmiemy?-zapytałam
-Nie wiem-odpowiedział
-Chodźmy już.Pomyślimy a jutro tu wrócimy-powiedział mój chłopak
-Masz rację-powiedziałam
-Ja tu zostaję-powiedziała Patricia
-Patricio.tu jest zimno
-Trudno..
Po paru minutach Patricia zdała sobie sprawę że nic tu nie znajdzie i poszła razem z nami do naszego pokoju.
-Ale co to może być?-zapytał Fabian
-A skąd ja mam to wiedzieć.Nie jestem geniuszem w porównaniu do ciebie-powiedziała Amber
-A ja niby jestem?-zapytał
-Jesteś...-powiedziała blondynka
-Patricio czego tam szukasz?
-Miałam gdzieś.Takie coś.Nawet nie wiem co...
-Aha czyli coś miałaś.Nie wiesz co miałaś ale miałaś-stwierdziła Amber
-Dokładnie
-Oo mam.-powiedziała Patricia
-Podobny symbol do tego w tym wnętrzu,co nie?-powiedziałam
-Tak Nino.Chodźmy tam!-powiedział Fabian
-Alee...mi się zbytnio nie chce...Jest zimno.Jestem głodna i...-nie dokończyła
-A chcesz coś zjeść?-zapytała Patricia
-Bardzo
-To ci dam -powiedziała Patricia z uśmiechem na twarzy i podniosła ze stołu kanapkę którą sobie zrobiłam.Wyglądało to tak jakby chciała ją tym....rzucić?
-Nieee.Patricio opanuj się!Możemy iść-powiedziała blondynka i jako pierwsza wyszła z pokoju.
Po paru minutach byliśmy już w tym ,,pokoju"
-Sibuna?
-Sibuna
-No to masz Fabian.Przykładaj ten wisior-powiedziała Patricia i dała mu do ręki wisior który znalazła
Fabian starannie przyłożył wisior do symbolu-nic
-Poczekaj!Daj go Patricii.Może to działa w ten sposób co ja i mój wisior-powiedziałam
-możemy spróbwać-powiedział Fabian
Patricia przyłożyła wisior do symbolu.Deska się odsunęła i pojawił się jakiś wąski tunel.
-Nino jesteś genialna!-powiedział Fabian i mnie przytulił








Przepraszam ze nie było przez 2 dni ale miałam lenia i było gorąco.Dziś postaram się dodać jeszcze jeden <3

sobota, 22 czerwca 2013

Rozdział 29

Oczami Patricii

Razem z Amber pobiegłam zobaczyć co znalazła Nina i Fabian.Pech chciał że wzięli prąd.
-No to my teraz zrobimy?-zapytałam
-Przecież tu musi coś być...-mówił Fabian
-Poszukajmy!~Przecież tu chodzi o osiorina-Eddiego.
-Sibuna?
-Sibuna!
Szukaliśmy chyba przez jakieś 50 min aż w końcu Nina zakrzyczała:
-Mam coś!!
Wszyscy podbiegli do wybranej i chcieli zobaczyć co ona znalazła.
-Tu jest jakaś karteczka.
Faktycznie leżała tam jakaś karteczka.Stara.Miała pewnie ponad 10 lat.Nie spodziewaliśmy się że będzie tam coś ważnego,ale i tak postanowiliśmy to przeczytać.
-Nad rzeką złota, pod słońcem złotym ukrywa się znak?Tutaj tak pisze-powiedziała Nina
-Czyyli?Mamy szukać jakiejś rzeki?-Zapytała Amber
-Amber.Może tu nie chodzi o rzekę jako zbiornik wodny tylko o symbol?Nie wiem.Nie mam pojęcia...-powiedziałam..
-Tak Patricio!To nie jest głupi pomysł!-powiedział Fabian
-Ale gdzie ten ,,symbol" może być...-pomyślała Amber
-Patricio?Proszę cię idź na śniadanie my tu czegoś poszukamy.Jesteś zmęczona.Jak poczujesz się na siłach to przyjdź.-powiedział Fabian
-Ale..
-Idź-powiedziała Nina
Zgodnie z słowami Fabiana poszłam na śniadanie.Wszyscy pytali gdzie byłam,co robiłam,gdzie Nina.gdzie Amber,Fabian,Ale nic nie mówiłam.Nie chciało mi się jeść.Zjadłam jedną kanapkę ze serem.W trosce o moich najbliższych przyjaciół postanowiłam zrobić kilka kanapek i zanieść im.
-Gdzie to bierzesz?-Zapytał Jerome
-Yy zanoszę Amber bo jest chora.A Fabian z Niną przy niej czuwają.
-Jak to Amber co się stało?-zapytał Alfie
Alfie chyba nie rozumiał dlaczego kłamałam.Postanowiłam dać mu to do zrozumienia.Chrząknęłam,mrugnęłam okiem-Nic.Postanowiłam dać mu ostatni znak:przyłożyłam  prawą rękę do oka-rzekomo się drapałam.
-Aaa rozumiem.-odpowiedział Alfie.
Zabrałam kanapki i poszłam do moich przyjaciół.Dałam im kanapki.Podziękowali i zjedli.Kontynuowaliśmy nasze poszukiwania.
-Popatrzcie!!Tu jest rzeka-Zakrzyczała Amber
-Tak Amber jesteś genialna!
-No zawsze o tym wiedziałam-powiedziała blondynka i poprawiła sobie włosy.
Faktycznie na ścianie widniała mała rzeka.
-No fajnie.Jest rzeka.a symbolu nie.-powiedziała Nina
-Pokaż mi tą kartkę-powiedział Fabian
-Nad rzeką złota, pod słońcem złotym ukrywa się znak.-czytał Fabian
-Hej a może coś z tym słońcem?-zapytałam
-Możliwe-powiedziała Nina i popatrzyła na sufit na którym widniało małe okienko przez które widać było słońce.
-Amber?Daj mi swoje lusterko.-powiedziałam
-Ale po co?-
-Daj
Blondynka uległa i wyjęła z torby swoje lusterko.
--Może musimy zrobić tak aby ,,sprowadzić" słońce na tą rzekę.Wtedy rzeka będzie złota tak jak słońce.-powiedziałam
-Możemy spróbować.-powiedział Fabian
Kombinowaliśmy chyba z 20 minut jak zrobić aby słońce odbiło się na rzece.Za 21 się udało.Rzeka zrobiła się złota.
-Popatrz jaka piękna-westchnęła Amber i dotknęła jej
-Aa gorące-powiedziała
Po chwili mała rzeka znikła i zamiast rzeki pojawił się symbol oka Horusa.
-Nino daj wisior-powiedział Fabian
-Ja go nie mam....Eddie
-Ach no tak.Teraz Eddie go ma.Musimy go jakoś odzyskać.Patricio idź i mu go weź-powiedział Fabian
-Nie Fabian.Ty idź-jesteś jego kolegą i z nim mieszkasz-powiedziała Nina.

Oczami Fabiana

Szczerze to trochę bałem się mojego kolegi.Niepewnie wszedłem do naszego pokoju i zobaczyłam tam Edisona.Niestety.
-Cześć Eddie
-Cześć nieznajomy-odpowiedział
-Eem wiesz Mara cię wołała...chyba
-Nie wiem która to ale spoko.-powiedział Eddie
Byłem już uradowany,że podwędzę mu wisior i będzie po sprawie.Niestety myliłem się.Eddie włożył wisoir do jakiejś szuflady na klucz a potem wyszedł.Miałem mało czasu a wisiora dalej nie miałem,ani klucza.Ujrzałem jakiś szyfr.Cwaniak jakby zgubił klucz miał jeszcze szyfr.Musiałem go zgadnąć. Był na 4 cyfry.Pewnie jakiś rok urodzenia.Wpisywałem wszystko.Czułem że Eddie zaraz przyjdzie.Postanowiłem wpisać rok urodzenia Patricii.Nie wierzę!Udało mi się.Szybko wziąłem wisior i  zamknąłem ,,sejf ".W tej chwili wszedł Eddie.
-Wcale mnie nie wołała.-powiedział
-Aa to może mi się wydawało...Dobra ja spadam cześć
Nie odpowiedział.
Biegłem co sił w nogach do dziewczyn.błagam aby tylko Eddie nie zorienotwał się że brakuje mu wisiora.Po paru minutach byłem na miejscu
-Masz?-zapytała Nina
-Mam.
-No to szyb...
-Cicho!Ktoś tu idzie.Ten ktoś mówi.To był głos Eddiego.
-Szybko przykładaj to-mówiła Amber i Patricia
Przyłożyłem oko Horusa do symbolu-i nic.
-Eddie chyba wie że nie ma wisiora i wie że to my go mamy.Nic się nie otwierało.Teraz czuliśmy że jest już po nas.



Takie jakieś mi wyszło.Przepraszam że wczoraj nie było ale miałam takiego lenia i 0 weny że nie mogłam.A pod wieczór była burza.Komentujcie <33

czwartek, 20 czerwca 2013

Rozdział 28

Oczami Patricii

Kiedy Eddie mnie pocałował cała złość minęła.Nie potrafiłam się na niego gniewać.
-Czyyyli Peddie powraca?-Zapytałam z uśmiechem
Nic nie odpowiedział tylko gdzieś poszedł.Postanowiłam wyżalić się Joy.
-Nie przeszkadzam ci?
-Ty?Nigdy!.Wchodź-powiedziała moja przyjaciółka
-Wszystko dobrze?
-Nie zupełnie-powiedziałam
opowiedziałam jej o wszystkim.Mimo tego że się pocałowaliśmy to nie jesteśmy razem.
Później jeszcze rozmawiałam z Joy jak to do tego pocałunku doszło itp.
Postanowiłam pójść do Eddiego-porozmawiać z nim.Ale gdy go ujrzałam-przeraziłam się.On...był cały obdarty.Wyglądał jak po jakiejś ostrej szarpaninie albo nawet bo bójce.Nie byłam pewna czy on w ogóle jest żywy.Leżał na ziemi-cały blady.W moich oczach pojawiły się łzy.czy jemu mogło się coś stać?czy to możliwe abym nigdy go już nie zobaczyła?Próbowałam go jakoś obudzić
-Eddie,Eddie.Obudź się!!-krzyczałam
Po paru sekundach Eddie ocknął się i popatrzył na mnie ze zdziwieniem.
-Kim ty jesteś?
-Ym...Eddie.To ja Patricia.
Na początku myślałam że udaje ale potem zaczęłam się martwić.
-Ale ja cie nie znam!Gdzie ja w ogóle jestem?
-Eddie!Jesteś w Domu Anubisa.A ja jestem Patricia Williamson-powtórzyłam
-Ile razy mam ci powtarzać że cię nie znam?Nie kojarzę nawet tego miejsca
-Wyjdź-powiedział i wypchał mnie ze swojego pokoju.Jak najszybciej zrobiłam zebranie Sibuny.
-Co się stało?-Zapytała Nina
-Eddie...On stracił pamięć.
-Jak to?-zapytała Amber
-Nie wiem
-Możliwe.Wyczytałem że Arwen chce za wszelką cenę zdobyć Osiriona.Teraz on pamięta tylko ją i będzie jej służył.
-Kim ona w ogóle jest?-zapytałam
-Podobno była jakąś służącą Izydy.Miała zdobywać jak najwiecej Osioronów dla niej a ona robiła jakąś armię by pokonać Ozyrysa.
-Ale Rufus jakoś nie był pod jej władzą-powiedziała Amber
-No ale skąd wiesz?On był zły.Więc po co jej taki?
-Nieważne.Jak mamy ,,odczarować" Eddiego?-Zapytałam
-Nie mam zielonego pojęcia.Poszukamy czegoś.Ja z Niną poszukamy w internecie a ty z Amber w tajemniczym pokoju.
-Sibuna?
-Sibuna!
Szukałyśmy do utraty tchu.Powoli traciłam nadzieję że już nigdy Eddie nie będzie sobą.Traciłam nadzieję że może być jeszcze tak jak kiedyś.Powstrzymywałam łzy.
-Mamy coś!!-powiedziała Nina
Szybko podbiegłyśmy zobaczyć co ta zakochana para znalazła.


Takie coś mi wyszło.Nwm czy fajne czy nie.Komentujcie.Mam bardziej skupiać się na samym Peddie czy na Peddie i sparawach Sibuny? <33 Miało dziś nie być rozdziału-więc nie oczekujcie ideału xD

środa, 19 czerwca 2013

Rozdział 27

Oczami Eddiego

Siedziałem w taksówce i myślałem jak to będzie w Domu Izydy.Nie minęło 10 min a ja już zacząłem tęsknić za Domem Anubisa.Kiedy przejeżdżałem obok pewnego domu powiedziałem taksówkarzowi aby się zatrzymał.Zatrzymaliśmy się pod domem mojego pradziadka.Nikomu o nim nie mówiłem.Lubiłem tam przesiadywać w gorsze dni.Wystrój co prawda nie był najlepszy ale było tam cicho.Wróciłem się tam bo zostawiłem tam parę swoich rzeczy.Domek z wierzchu wyglądał pięknie.Był drewniany,z balkonem który nie był bardzo wysoko.Wyszedłem na balkon i przyglądałem się okolicy której już nie zobaczę.Po chwili ktoś przyszedł.Wystraszyłem się i cofnąłem do tyłu.Poczułem jak spadam przez może 2 sekundy.Zleciałem z balkonu a ta osoba która przyszła to był taksówkarz.Czułem że nie mogłem ruszać ręką.Chyba ją złamałem albo zwichnąłem .Po chwili przybiegł do mnie taksówkarz
-Proszę pana.Nic panu nie jest?
-Nie.tylko coś z ręką.
-Pokaż
-Ała
-No zwichnięta jak nic.A może nawet złamana.Mamy problem.Taksówka się zepsuła.A nie ma wolnych.Musi pan poczekać do jutra.przepraszam za problem-odpowiedział i oddał mi pieniądze.
Byłem zmuszony cofnąć się do Domu Anubisa a raczej w jego okolice bo tylko tam był najbliższy szpital.Po 15 min byłem już u doktora.Stwierdził on że mam rękę niestety złamaną.nawet nie wiem kiedy to minęło ale po parunastu może po parudziestu minutach miałem już rękę w gipsie.Nie miałem wyboru-musiałem pójść do Domu Anubisa.Po chwili usłyszałem głoś Fabiana
-Eddie,no wreszcie zmądrzałeś.Coś ty w tę rękę zrobił.
-A nic takiego.Tylko złamałem.I nie zmieniłem zdania.Muszę się tu chwilę zatrzymać.-powiedziałem i poszedłem się jeszcze przejść.Ujrzałem Patricię.Zauważyła mnie i podeszła do mnie.
-Eddie.Czyli jednak wróciłeś.tak?
-Jak widać.Tylko nie na zawsze.
-No oczywiście że tak.Na początku to byś do mnie podszedł a nie unikał mnie.Jakbym pewnie cię nie zauważyła to byś poszedł do Lindsay,nie?
-Patr..
-No a jak?Przecież wolisz ją ode...-nie dałem jej dokończyć tylko ją pocałowałem.

wtorek, 18 czerwca 2013

Rozdział 26

Oczami Patricii

W drzwiach zobaczyłam......Davida-czyli mojego brata.Nie spodziewałam się że zobaczę tu jego.
-Co ty tu robisz!?
-o też się cieszę że cię widzę siostryczko-powiedział  jak za starych czasów i przytulił mnie.
Mimo tego że wyglądałam na niezadowoloną to wcale tak nie było.Stęskniłam się za nim.
-No a ty co?Masz już chłopaka?
wzruszyłam ramionami
-No pochwal się mi
W tym momencie do holu wszedł Jason
-heh to on-powiedziałam i wskazałam na Jasona
-To on!?Przecież ja go ostatnio widziałem z jakąś hipiską!
-Co!?Jason wytłumacz mi to.
-A-le on kłamie!
Popatrzyłam na Davida.Podniósł ręce do góry i poszedł na górę
-Stój!Posiedź tu chwilę.ja zaraz wracam-powiedziałam do mojego brata.
Postanowiłam szybko pójść do Eddiego i do zatrzymać
Zapukałam
-Otwarte!-usłyszałam i weszłam zobaczyłam Eddiego który leży na łóżku i robi coś na laptopie.
Zaczęłam mu tłumaczyć żeby nie wyjeżdżał itd ale on nie chciał mnie słuchać.byłam bezradna.Po 20 min przekonywania bez efektu poszłam na dół do mojego brata.

Oczami Davida

Naprawdę zmyśliłem to o tej hipisce.Nawet nie wiedziałam że tu w ogóle jest jakaś hipiska no ale mniejsza o to-miałem nadzieję że Pat z nim zerwie bo go nie lubiłem.Ona z nim już kiedyś chodziła.Wyszedłem po schodach i szukałem pokoju Edisona i Fabiana.Na początku wszedłem do pokoju Jeroma i Alfiego.Później znalazłem właściwy.Ujrzałem tam jakiegoś smutnego chłopaka który właśnie się pakował.
-Cześć.jesteś Edison czy Fabian?-zapytałem
-Eddie.Mówi Eddie
-A co ty robisz?
-Pakuję się,nie widać?-zapytał chłodno
-Wyjeżdżasz?
-No raczej
Jakoś tak dziwnie sztywno mi się z nim rozmawiało.Chyba ktoś go zranił.Ale postanowiłem w to nie wnikać...
-Aa zapomniałem.David Williamson jestem..
Gdy mu się przedstawiłem podniósł głowę popatrzył się na mnie tak jakoś dziwnie.
-Coś się stało?
-Nie
Później Edison znaczy Eddie pokazał mi moje łóżko,szafę itp.Gdy się z nim porozmawiało był całkiem fajny.Takiego chłopaka to mogłaby mieć moja siostra -a nie jakiegoś lalusia.
-A dlaczego wyjeżdżasz?Polubiłem cię-powiedziałem
-To przez dziewczynę.Patricię.Patricię Williamson
Kiedy usłyszałem imię i nazwisko mojej siostry-zakrztusiłem się.Oni jednak byli razem.Miała takiego fajnego chłopaka a teraz ma jakiegoś lalusia.
-Coś nie tak?Sorry że tak ci się żalę.
-Nie no spoko.Tylko Pat to moja siostra
-Serio?
Pokiwałem twierdząco głową
-Aha okej.Ja już idę.-powiedział Eddie i pociągnął za sobą walizki.
Ja prosiłem go by został-bez efektu.Później poszedłem do mojej siostry.
-Dlaczego ty jesteś z tym Jasonem!?
-Bo mi się tak podoba.Kłamałeś żebym od niego odeszła
-No dobra ale on jest nikim w porównaniu do Eddiego
-Skąd ty o tym wiesz!?
-Wiem...
Kiedy kłóciłem się z siostrą usłyszeliśmy jakby ktoś się całował.Podeszliśmy bliżej.I zobaczyliśmy Jasona i jakąś dziewczynę.Po chwili oderwali się od siebie.
-Ale ty masz dziewczynę-Patricię
-Ona się nie liczy.kocham tylko ciebie
W tym momencie moja siostra nie wytrzymała i wyszła mu nagadać.Czekałem na tę chwilę.
-Nie liczę się.co?
-Znaczy...Patuniu,Patusiu to nie tak
-A jak?K-O-N-I-E-C- Z NAMI!!Jesteś gorszy od Eddiego co ja w tobie widziałam!
-No ale..dobra

Oczami Eddiego

Kiedy pożegnałem się już z prawie wszystkimi prócz Patricii.Wychodziłem już z Domu Anubisa ale zatrzymała mnie moja siostra Louisa.
-Eddie błagam cię nie wyjeżdżaj do Domu Izydy.
-Mówię ci że już zdecydowałem.
-No weź
-Nie
-No proszę
-Mówiłem coś
-Błagam,proszę i co jeszcze.A czemu się z Pat nie pożegnałeś
-Bo za dużo mnie to kosztuje.i Nie zostanę
-No ale..Patricia zerwała z tym całym Jacksonem
-Nie zatrzymasz mnie tym.
-No ale to pra..-
-Pa Pa siostrzyczko.Odwiedzę was kiedyś..Może-powiedziałem i wsiadłem do taksówki.Kiedy odjeżdżałem zdałem sobie sprawę jak bardzo będzie mi brakować tego miejsca..